Mocne rockowe uderzenie w jesienny wieczór zafundował nam w Zaścianku 25 października zespół SPLOT. Po koncercie dopadł ich Człowiek – Z – Mikrofonem, czyli Bartek Kicior. Zobaczcie rozmowę o polskim rocku i o tym, dlaczego w latach 90. było lepiej niż teraz.
Bartosz Kicior: Powiedzcie mi, jak wam się grało dzisiaj?
SPLOT: Całkiem w porządku. Bardzo ładny klub! Bardzo miło i ładnie pachnie pizzą… Mi (Justyna) się grało ciężko, na przykład.
BK: Dlaczego?
SPLOT: Grało mi się ciężko dlatego, że no trochę mało ludzi, wiadomo. A jednak gramy taką muzykę dosyć mocną i fajnie, jeżeli są ludzie i jest z nimi jakaś reakcja, interreakcja, a tutaj pół koncertu w zasadzie się zastanawiałam, wiesz, jak ludzie to odbierają…
BK: A ile ludzi wystarcza dla Ciebie?
SPLOT: Nie da się powiedzieć, ile ludzie, chodzi o to jaką energię przekazują sobą i fajnie, że udało nam się porwać chociaż taką garstkę ludzi, to było naprawdę bardzo fajne, bardzo miłe i to zapamiętam na pewno.
BK: Jakie są wasze plany na najbliższe dni, tygodnie, lata?
SPLOT: Właśnie pracujemy nad materiałem i będziemy go rejestrować, dodatkowo chcemy na nowy rock wyjść z płytą, z teledyskiem, z promocją i z trasą koncertową, jakąś taką trochę większą.
BK: No właśnie, bo ja zdołałem wyczytać, że trzy kawałki macie już nagrane, na szczęście dzisiaj usłyszeliśmy trochę więcej, trzy są w drodze – na jakim jesteście teraz etapie, jeśli chodzi o nagrywanie?
SPLOT: Plany delikatnie uległy zmianie, okazało się, że materiału mamy na tyle dużo, że możemy grać swobodnie dość długie koncerty i możemy nagrywać płytę. Dlatego zdecydowaliśmy się nagrać od razu cały krążek. Nie będziemy wypuszczać po prostu tych trzech numerów. Całą płytę chcemy wydać, jesteśmy w trakcie rejestrowania bębnów i trochę już jest gitar nagranych, to jest taki proces, więc w sumie… to jeszcze będzie trwało z pół roku.
BK: Będzie cała płyta, tak? Longplay?
SPLOT: Tak. Już od pół roku są jakieś kroki w kierunku tego, żeby to zarejestrować.
BK: A kiedy macie zamiar bądź możliwość ją wypuścić?
SPLOT: No może nie od razu po Nowym Roku, ale w 2012, gdzieś na wiosnę, luty, marzec… 2012 rok, tak by było fajnie, jakby się udało.
BK: Usłyszeliśmy dzisiaj kawałki z tekstem i w języku zza wielkiej wody i w języku naszym ojczystym. W którą stronę chce iść już na tej płycie?
SPLOT: Ja myślę, że tutaj nie będzie żadnych ograniczeń i zmiksujemy ten materiał. Będzie to zarówno anglojęzyczne, jak i polskojęzyczne. Zastanawiamy się, jak to będzie brzmiało, bo chcemy zarejestrować trochę więcej kawałków i wybrać na płytę, żeby ona była spójna, ale nie ograniczamy się zupełnie tutaj, jeśli chodzi o język, bo to nie ma sensu. Chcemy tak zrobić, żeby klimatem cała płyta była jakąś całością. Jeżeli będą różne języki, to może będzie trudniej to zrobić, ale prawdopodobnie będzie to miksowana płyta, jeśli chodzi o języki.
BK: Macie jakąś wizję, plan ujednolicenia tej warstwy tekstowej pod względem językowym?
SPLOT: Nie, niespecjalnie. Bo Dżasta jak ma ochotę, to pisze po prostu po angielsku, jak ma ochotę, to pisze po polsku. My nie mamy na to żadnego wpływu.
BK: Możemy się spodziewać, że jeszcze przez długi czas SPLOT będzie w dwóch językach śpiewał?
SPLOT: Będzie splotem dwóch języków, chyba że Dżasta się nauczy jeszcze jakiegoś innego. Starogrecki byłby spoko. Cały czas od początku istnienia zespołu namawiamy ją, żeby napisała jakiś tekst po grecku, niestety to się nie udało.
BK: Płyta będzie miała jakiś spójny koncept?
SPLOT: Myślimy nad tym, rejestrujemy. Nie chcemy jeszcze tego zdradzać… Prawda jest taka, że jeszcze nie wiemy. Kawałki będziemy ustawiać, który do którego pasuje, czy to będzie cały nasz materiał, czy wybierzemy i to będzie krótka płyta, 6 kawałków na przykład, takich spójnych albo będziemy musieli po prostu zrobić nowe kawałki, które dodatkowo wejdą na płytę, ponieważ nam będzie tego materiału brakowało. Także to wszystko jeszcze jest w takim początkowym etapie i zobaczymy po prostu jak wyjdzie.
BK: Ja często jak gadam właśnie tutaj, z takimi młodymi zespołami na dachoofce i rozmawiamy najczęściej o takich tematach: pierwsza, druga dopiero płyta. Rozmawiam też o takich tematach dość niewygodnych jak wytwórnia – jaki jest wasz stosunek do wytwórni?
SPLOT: Ja myślę, że w tych czasach wytwórnia niekoniecznie jest potrzebna, żeby coś osiągnąć i na pewno nie będziemy na siłę się cisnąć, żeby zainteresować sobą jakąś dużą wytwórnię, no bo powiedzmy to jest mało realne. Myślę, że teraz można zbudować rynek… U nas jest splot osób i każdy ma jakieś inne zdanie, mi wydaje się, że można w tych czasach zbudować jakiś rynek poprzez oczywiście internet i granie koncertów po prostu. Pokażemy się ludziom i to się samo rozkręci. Wytwórnia nie, chcemy się pchać do mediów, gdzie się da, ale niekoniecznie wytwórnia jest teraz potrzebna, żebyśmy coś zdziałali. Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach nawet lepiej być niezależnym, bo naprawdę grubym rybom, wytwórniom promotorom chodzi o kasę i chcą wyruchać młode zespoły, my się nie damy, będziemy się starać być do końca niezależnymi. Będziemy ruchać duże wytwórnie i grube ryby.
BK; Ja gadałem nie tak dawno temu, jeszcze w tamtym tygodniu, w czwartek dokładnie z Litzą, bo byli z Luxtorpedą tutaj w Krakowie i on powiedział, że był bardzo zdziwiony tym, że taki materiał, jaki on nagrał – właśnie surowy, rockowy, garażowy, przyjął się tak bardzo dobrze. To jest coś podobnego, jak wy prezentujecie, właśnie coś surowego i coś co można określić po prostu „rockiem”. Jak myślicie, jaka jest kondycja takiego czegoś teraz w Polsce?
SPLOT: Jeśli chodzi o to, co powiedziałeś, to się z Tobą troszeczkę nie zgodzę. Wydaje mi się, że Litza akurat wypromował się tym takim vintage’owym, takim starym brzmieniem i ludzie tego potrzebowali w czasach, w których, wiesz, wszystko idzie w stronę plastiku, jakiegoś tam samplowanego brzmienia on zrobił coś żywego, naturalnego i na tym polega sukces Litzy i jego bandu. Zrobił coś, co robił kiedyś i do tego wrócił, a jeśli chodzi ci o nas, to myślę, że nie będziemy tacy surowi chyba. Nie będziemy tacy surowi, ale na pewno będziemy rockowi, mocni, będziemy starać się energią równie zaskoczyć publikę. Zarazić.
BK: A jak to wygląda teraz w Polsce ogółem, taka właśnie muzyka, tak jak powiedziałeś – taka vintage’owa, trochę oldschool’owa?
SPLOT: Ja myślę, że duży popyt jest na taką muzykę. Zauważamy większe zainteresowanie taką muzyką, aczkolwiek nadal jest to nisz. Aczkolwiek lubimy tą muzykę, kochamy ją, będziemy ją promować, będziemy ją grać i po prostu zrobimy to, co czujemy
BK: Jaki jest kierunek tego gatunku w Polsce? Będzie się wybijał, czy nadal pozostanie niszowy?
SPLOT: Ja myślę, że nie jest to dobre pytanie do nas, bo my nie rozglądamy się na to, robimy po prostu swoje, mamy właśnie tą niezależność, że możemy sobie tą płytę jaką chcemy nagrać, właśnie taką zrobimy. A jaki będzie odbiór, to się okaże, to zależy od publiki tak naprawdę, czy nas polubi. A jeżeli chodzi ogólnie, generalnie o gatunek, to wiadomo, z rockiem było różnie, ale cały czas jakoś tam żyje i myślę, że na pewno nie zdechnie. Dzięki takim przeglądom jak ten, będzie to coraz bardziej promowane, także mamy nadzieję, że będzie tego jeszcze więcej. Ludzie lubią chodzić na koncerty, a my lubimy dla nich grać. Po 2012 zrobimy znowu lata 90. w Polsce i dobry rock, jak był kiedyś – my teraz to zrobimy.
BK: Myślisz, że wtedy było lepiej, niż teraz?
SPLOT: Ja wspominam lata 90., jeżeli chodzi o polski rock bardzo fajnie, nawet końcówka lat 90. i początek lat 2000. To był dobry czas już nawet nie jeśli chodzi o promocję, takie rzeczy, ale o artystyczny wyraz, co wtedy powstało, to jest kawał dziedzictwa. Sam fakt, że w telewizji publicznej można było oglądać na żywo koncerty. Wszyscy pamiętamy koncerty w dwójce: Flapjacka, Kazika, Illusion. Działało to. Kiedyś zespołom było łatwiej, bo było mniej zespołów, był trudniejszy dostęp do sprzętu, sprzęt był droższy, trzeba było go sprowadzać zza granicy, dlatego tych zespołów też było mnie i była mniejsza konkurencja, ja uważam, że teraz jest tyle dobrych zespołów, które zasługują na kontrakt, na wybicie się, a mimo wszystko nie udaje im się, bo jest taka masa.
BK: No tak, zaczęliśmy od tego, że lata 90. były lepsze pod względem artystycznym, a tu się okazało że też pod względem promocji i pod względem konkurencji. Czyli w ogóle było lepiej, tak?
SPLOT: W ogóle lata 90. to był piękny okres i tak naprawdę, gdybym mogła to cofnęłabym się do lat 90., żebym miała tyle lat, ile mam teraz i mogłabym wtedy żyć. No i teraz będą lata 90. po prostu, zapowiadamy to. Przyjdzie taki trend znowu.
BK: Wiążecie swoją przyszłość, taką daleką z muzyką? No bo tak: wydajecie płytę, jest rok 2012, gracie koncerty i co dalej?
SPLOT: Generalnie do tej pory, do tego co gramy cały czas dokładamy, a jeść trzeba, więc… No gdybyśmy w to nie wierzyli, to byśmy nie grali, tak? Z mojej perspektywy nie jest celem wybicie się, tylko żeby zrobić coś, do sztuki wnieść, zostawić coś po sobie, coś fajnego i tyle, ale robimy wszystko to, żeby zostać na scenie. Ja bym chciała być obrzydliwie bogata i sławna!
BK: Da się to osiągnąć w Polsce z muzyką rockową? Można być w Polsce z muzyką rockową obrzydliwie bogatym i obrzydliwie sławnym?
SPLOT: Nie mam pojęcia, mi się to uda. Ja myślę, że trzeba być kontrowersyjnym jak nasza wokalistka. Radio niestety nie pokazuje, ale nasza wokalistka jest świetna. Zapraszamy na internety.
BK: Nie no, żeby w tych czasach być kontrowersyjnym, to trzeba albo sobie szklane oko wstawić…
SPLOT: To powiedz nam jak można być kontrowersyjnym!
BK: Trzeba podpalić członka zespołu podczas koncertu, ale nie informując go wcześniej albo podpalcie kierowcę na scenie.
SPLOT: E, to już wszystko było…
BK: Ale to jest kontrowersja. Trzeba kogoś zdradzić.
SPLOT: Cycki to już nuda, nie? W sumie zależy jakie…
BK: Ale na poważnie da się wyżyć w Polsce z muzyki?
SPLOT: Myślę, że tak, bo są osoby, które żyją, a my to sprawdzimy, będziemy to robić. Ja rozmawiałem ze świętej pamięci Olassem, który grał w Acid Drinkers, grał też w None i z tego, co mi mówił, to nawet wtedy, kiedy grał w obu tych zespołach, naraz, to ojciec musiał mu dokładać po prostu, żeby móc z tego wyżyć.
BK: Czyli da się, czy się nie da?
SPLOT: Da się! Ale jest ciężko. Do biedrony idziemy, pasztet kupujemy…
BK: Czym się zajmujecie poza muzyką?
SPLOT: Studiujemy, pracujemy… To jest splot różnych rzeczy naraz. Dżasta nic nie robi (śmiech). Ja płacę podatki, żeby Dżasta mogła nic nie robić.
BK: Co wam daje muzyka w takim codziennym życiu?
SPLOT: Zajęcie. Bo tak to można zgłupieć po pracy. Adrenalina na koncertach, pozytywne emocje, energia, ładowanie baterii po prostu. Jak coś jest źle, to się ucieka w muzykę. Jesteśmy uzależnieni od tych emocji po prostu związanych z koncertami i z graniem.
BK: W takim razie, czego można wam życzyć na tym etapie?
SPLOT: Żeby nowa płyta wyszła bardzo fajnie… Na razie płyta, a później zobaczymy. Podbój wszechświata.
BK: Tego bym wam życzył, razem z całym Radiem17.
SPLOT: Dzięki, pozdrawiamy Radio17!
Podobne wpisy: