<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>DachOOFka Festival</title>
	<atom:link href="http://www.dachoofka.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.dachoofka.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 15 Apr 2012 22:17:38 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>PreText: pół żartem, pół serio</title>
		<link>http://www.dachoofka.pl/pretext-pol-zartem-pol-serio/</link>
		<comments>http://www.dachoofka.pl/pretext-pol-zartem-pol-serio/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Apr 2012 22:15:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>wywiady</dc:creator>
				<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[dachoofka 4]]></category>
		<category><![CDATA[pretext]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dachoofka.pl/?p=1998</guid>
		<description><![CDATA[PreText to cieszyńsko-katowicko-dabrowska mieszanka grająca muzykę, którą określa mianem Alternative Disco Polo, bądź też Progressive Pop-Rock Mix. Nam trójka chłopaków opowiedziała o swoich planach na przyszłość, wzlotach i upadkach i...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>PreText to cieszyńsko-katowicko-dabrowska mieszanka grająca muzykę, którą określa mianem Alternative Disco Polo, bądź też Progressive Pop-Rock Mix. Nam trójka chłopaków opowiedziała o swoich planach na przyszłość, wzlotach i upadkach i o tym jak trudno być rocknrollowcem.</strong></p>
<p><a href="http://www.dachoofka.pl/wp-content/uploads/2012/04/KSAF-AGH-MWozniak-4103.jpg" rel="shadowbox[sbpost-1998];player=img;"><img class="alignnone  wp-image-1999" title="KSAF-AGH-MWozniak--4103" src="http://www.dachoofka.pl/wp-content/uploads/2012/04/KSAF-AGH-MWozniak-4103-300x199.jpg" alt="" width="524" height="346" /></a></p>
<p><strong><em>K.T. Pytanie na rozgrzewkę. Jak oceniacie swój dzisiejszy występ? Jakie wrażenia?</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>Damian:Grało nam się całkiem nieźle. W zasadzie liczyłem na większy odzew publiki. Rozumiem, ze nie jesteśmy zbyt popularni, żeby wyciągnąć ludzi pod scenę. Dziewczyny też jeszcze nie rzucały w nas stanikami.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em>K.T. Działacie na scenie od 2005 roku. Jak przez ten czas ewoluowała wasza muzyka? </em></strong></p>
<p><strong><em>Tzn. czemu pozostaliście wierni, a co postanowiliście zmienić w waszym graniu od </em></strong></p>
<p><strong><em>początku istnienia?</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>Damian: Muzyka nie ewoluowała za bardzo, jedynie poszczególni członkowie grupy nadawali temu projektowi jakiś charyzmat, charakter. W moim przypadku to ja wszystko komponuję, tworzę kawałki, piszę teksty, a reszta doprawia to szczyptą swojego charakteru. Na tym polega zespół, grupa, że każdy dodaje coś od siebie.</p>
<p>Jedyne czego na chwilę obecną nam brakuje to klawiszowca. Mam nadzieję, że z czasem będziemy mogli pozwolić sobie na zatrudnienie kolejnego członka do zespołu…</p>
<p><strong><em>D.O.. Czyli rozwój zespołu jest w planach?       </em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>Damian: Tak, oczywiście. Myślę, że stylistycznie też będziemy ewoluowali. Więcej free-jazzu, zabawy formą. Wygląda to mniej więcej tak: forma jest, każdy z nas podczas występu dodaje coś od siebie. W zależności od wibracji jakie panują na scenie, różnych czynników nadajemy naszym poszczególnym koncertom swoistego charakteru. Staramy się też improwizować. Dzisiaj np. Karol (perkusja) zaskoczył mnie swoją interpretacją „Marihuany”, co mi się bardzo podobało.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em>K.T. A’propo, „Marihuana” to chyba jeden z waszych sztandarowych kawałków?</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>Damian: Tak, jest to jeden z pierwszych kawałków, który powstał. Wcześniej,  razem z Karolem działaliśmy w innym projekcie, z biegiem czasu stwierdziłem, że można by pobawić się w coś innego. Zależało mi na skocznej, śpiewanej po polsku muzyce. Na pojeżdżeniu po koncertach, różnych festiwalach. Stąd też powstało kilka piosenek. Między innymi „Marihuana”, jak i „Nie Zabijaj”, które było pierwszym kawałkiem napisanym dla PreTextu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em>K.T. Wspominałeś wcześniej o stylistyce. Jak w trzech słowach opisalibyście Waszą muzykę?</em></strong></p>
<p><strong><em> </em></strong></p>
<p>Damian: Nie-Wiadomo-Co. To jest mix różnych stylistyk. Roboczo nazywamy to Alternative Disco-Polo i Progressive Pop-Rock Mix.</p>
<p><strong><em>K.T. Określenie swojej muzyki jako Alternative Disco-Polo to dosyć ciekawe rozwiązanie. Na ile to jest traktowane z przymrużeniem oka?</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>Damian: Oczywiście spory w tym jest dystans. Chciałbym zaznaczyć, że płyta którą mamy w planach wydać nosi roboczy tytuł „Pół żartem, pół serio”, co jest nie bez znaczenia dla interpretacji naszych utworów.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em>K.T. Jaki największy sukces osiągnął zespół PreText w przeciągu 7 lat swojej działalności. Co jest Waszym największym osiągnięciem?</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>Karol: Myślę, że ten jeszcze przed nami. Chociaż dzisiaj bardzo przyjemna była prośba o bisy po naszym występie…</p>
<p>Damian: Odnośnie bisów. Pamiętam, że w Sosnowcu na „Zanzibarze” ludzie też bardzo żywiołowo zareagowali na nasz występ. Skandowanie pod sceną „PreText, PreText…” i prośba o bisy. Zdecydowanie jeden z milszych momentów jakie wspominam.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em>K.T. Podejmujecie kontrowersyjne tematy w swoich utworach. Wystarczy też chociażby wspomnieć występ na „Rockowaniach Pałacowych” z października 2011 roku, gdzie wzbudziliście spore zainteresowanie swoimi tekstami. Czy uważacie, że łamanie tabu i kontrowersje to wciąż dobry sposób na sukces?</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>Damian: Nie wiem, czy to jest sposób na osiągnięcie sukcesu. Lubimy się bawić formą i jest to zdecydowanie sposób na dobrą zabawę. Wracając do występu z października, spotkaliśmy się z bardzo przyjaznym odzewem ze strony np. innych zespołów, które jednak twierdziły, że jesteśmy niepoprawnie politycznym zespołem, co nie wróży nam zbyt łatwej kariery. Stąd też pewno taka ocena jury z tego festiwalu. Co nie zmienia faktu, że nasz występ został pozytywnie przyjęty, a my się świetnie bawiliśmy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em>K.T. Łatwo zaistnieć na polskim rynku muzycznym?</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>Damian: Poruszam ten temat w swoich dwóch kawałkach. Między innymi w „Marihuanie II” i w „Trójkątnym Słoneczku”. Jest tam powiedziane, że nie zawsze to co jest ciekawiej pomyślane, alternatywne przechodzi dalej. Nie ma kto tego promować. Radiostacje katują nas miałką muzyką, która nic nie wnosi.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em>K.T. Wspominałeś wcześniej, że to Ty jesteś „mózgiem” całego zespołu. A jak wygląda w takim razie u Ciebie proces tworzenia muzyki? Co Cię pobudza do pisania kolejnych utworów?</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>Damian: Relaks. To jest to z czego wypływa sama twórczość. Kiedy jesteś zrelaksowaną istotą łatwiej Ci skupić się na tworzeniu. Medytacja to jeden ze sposobów, który pomaga mi w pisaniu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em>K.T. Gdzie PreText widzi siebie za 5 lat? Co chcecie osiągnąć przez ten czas?</em></strong></p>
<p>Damian: Co najmniej  20 tys. ludzi przed nami, wspólne śpiewanie na koncertach i przede wszystkim dobra zabawa. Zależy nam po części na sukcesie komercyjnym, ale zawsze widzieliśmy PreText jako kapelę na pograniczu alternatywy, która ma wolność w tworzeniu i nie jest niczym skrępowana w żadne sztywne ramy. Cały czas chcemy ewoluować jako artyści i zespół. I przede wszystkim muzyka. Nowe projekty, zabawa stylami. Bo PreText to jest tylko pretekst do tego, by coś więcej zrobić.</p>
<p><em> </em></p>
<p><strong><em>K.T. Wyobraźmy sobie, że macie szanse wyjechać w trasę koncertową z wymarzonym zespołem. Kogo wybieracie?</em></strong></p>
<p><strong><em> </em></strong></p>
<p>Damian: Pewnie taki, do którego najbardziej pasujemy. Jedną z takich kapel jest „Pogodno” i „Big Cyc”. Myślę, że do tego byśmy pasowali, wpisujemy się w podobny nurt.</p>
<p>Karol: Musiałby to  być zespół do którego muzycznie nam najbliżej , więc te dwa, które wymienił Damian jak najbardziej pasują…</p>
<p>Damian: Tymon Tymański też mógłby być.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong><em>K.T. Jednym z głównych powodów (jak to sami określiliście) do założenia zespołu było wprowadzenie w życie maksymy „sex, drugs and rock’n’roll”. Jak członkowie zespołu PreText radzą sobie w roli rocknrollowców?</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>Damian: Na scenie jesteśmy w 100% profesjonalni. A to co dzieje się poza nią, zależy już tylko od nas.</p>
<p>Karol: Jeśli chodzi o mnie, jestem kiepski w byciu rocknrollowcem. To nie jest mój styl życia.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em>K.T. Który kawałek grany przez Was na żywo zyskuje największy entuzjazm publiczności?</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>Damian:Chyba „Marihuana”, jest najbardziej popularna. Ale w sumie „Osama Bin Laden”, „Disco Italiano”, czy „Małolaty” też się podobają.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em>D.O. W swoich tekstach mówicie , że wszystko zależy od podejścia. Jakie jest więc Wasze podejście do życia i różnych spraw?</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>Damian:Przede wszystkim dystans do rzeczywistości, nie traktowanie wszystkiego na serio. Tytuł naszej przyszłej płyty „Pół żartem, pół serio” świetnie odzwierciedla nasze podejście. Ważne, żeby nie zanurzać się aż za bardzo w rzeczywistość. Spojrzeć na różne rzeczy z dystansem, zrelaksować się.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em>D.O. W takim razie życzymy Wam powodzenia w dalszych etapach Waszej działalności i do zobaczenia w Krakowie i miejmy nadzieję w innych miastach </em></strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zespół PreText:</p>
<p>Damian Sowa &#8211; wokal, gitara,<br />
Karol Kubiak &#8211; perkusja,<br />
Michał Mucha &#8211; bas.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p align="right">Rozmawiały Klaudia Tekiel i Daria Owczarek</p>
<p align="right">28 marca 2012, klub Zaścianek (Dachoofka)</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dachoofka.pl/pretext-pol-zartem-pol-serio/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MARKOLM BAND:  „Szczerość nie jest opłacalna”</title>
		<link>http://www.dachoofka.pl/markolm-band-%e2%80%9eszczerosc-nie-jest-oplacalna/</link>
		<comments>http://www.dachoofka.pl/markolm-band-%e2%80%9eszczerosc-nie-jest-oplacalna/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Apr 2012 22:09:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>wywiady</dc:creator>
				<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[dachoofka 4]]></category>
		<category><![CDATA[markolm band]]></category>
		<category><![CDATA[wyw]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dachoofka.pl/?p=1995</guid>
		<description><![CDATA[O motywacjach, inspiracjach i  (jeszcze) niewykorzystanych szansach. Szczerze, z Markolm Band.   Radio17: Lemmy Kilmister z Motorhead powiedział kiedyś, że został muzykiem, żeby zaliczać panny, a jakie były Wasze motywacje...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em>O motywacjach, inspiracjach i  (jeszcze) niewykorzystanych szansach. Szczerze, z Markolm Band.</em></strong></p>
<p><a href="http://www.dachoofka.pl/wp-content/uploads/2012/04/1325706379_markolm_band_mu_ka.jpg" rel="shadowbox[sbpost-1995];player=img;"><img class="alignnone  wp-image-1996" title="1325706379_markolm_band_mu_ka" src="http://www.dachoofka.pl/wp-content/uploads/2012/04/1325706379_markolm_band_mu_ka-300x99.jpg" alt="" width="551" height="181" /></a></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Radio17: Lemmy Kilmister z Motorhead powiedział kiedyś, że został muzykiem, żeby zaliczać panny, a jakie były Wasze motywacje kiedy zakładaliście Marcolm Band?</strong></p>
<p><strong>Markolm</strong>: Wbrew pozorom jest to niezręczne pytanie. Kiedy zaczynałem miałem 14 lat. Uczyłem sie grać w jednym z kościołów, na początku motywacje były skrajnie poważne, nakierowane na służbę w kościele. Po wielu latach pozmieniały mi się poglądy, ale został ten warsztat. W związku z czym, musze balansować, bo nie chce wskakiwać z jednej skrajności w skrajność, jak to niektórzy robią. Dla  osoby nieśmiałej, introwertycznej kapela jest całkiem dobrym rozwiązaniem. Kiedyś Możdżer powiedział, że jest wysoce prawdopodobne ze kiedy w końcu będzie mieć kobietę, to będzie też rezygnował z instrumentu. Czy moją motywacja było zaliczanie panienek? Jako gentelman tego nie powiem. Co do nas do zespołu, my chcemy grać. Bardziej muzycznie do tego podchodzimy.</p>
<p><strong>R17: Jesteście stosunkowo młodym zespołem, a macie na swoim koncie sukces w postaci umieszczenia przez Piotra Kaczkowskiego Waszego utworu na składance Minimax.pl oraz debiut w Trójce. Jak wykorzystaliście tę szansę? Pytam z perspektywy czasu. </strong></p>
<p><strong>M</strong>:W walentynki mija rok od wydania Minimax.pl. Przede wszystkim uważam, że zmarnowaliśmy ten rok. W moim przypadku zawaliło to, że pojawiały sie obowiązki szkolno-zawodowo- rodzinne  i z tego względu nie byłem już w stanie zupełnie poświęcić się zorganizowaniu serii koncertów z kapelami ze składanki. Natomiast nie porzuciłem wątku. Realna uważam, ciągle też atrakcyjna dla zespołów ze składanek jest perspektywa takiej trasy pod patronatem MiniMax.pl i Trójki. Dlaczego? Bo większość tych kapel nie zabłysnęło tak jak np. Kombajn do zbierania kur po wioskach.</p>
<p><strong>R17: Zarówno Kaczkowski jak i Wy jesteście miłośnikami Led Zeppelin, Jimmy Page w jednym z wywiadów powiedział, że kręgosłupem każdej kapeli jest perkusista, jak z kręgami szyjnymi Daniela po niedawnym ślubie</strong>?</p>
<p><strong>M</strong>:Na jednej z prób kiedy ćwiczyliśmy utwór &#8222;Ja ciągle nie wiem co to jest ten seks&#8221;, nasz perkusista powiedział, że pół roku po ślubie zaczyna już rozumieć o co w tym chodzi (śmiech). A na poważnie, jeżeli już mamy próbę, która  jest pewnym świętem, nie częstym niestety, to Daniel nie zawodzi nigdy. Natomiast jesteśmy świadomi  tego, że &#8222;się pracuje&#8221;. Co poniekąd determinuje formułę  koncertową, mianowicie jamy. Jesteśmy fanami takich kapel jak VooVoo, Dave Matthews Band, czy innych zespołów, które w formule koncertowej nie grają kawałka od A do Z, tylko lubią się bawić na scenie, lubią jakąś interakcje. Staraliśmy się to dzisiaj robić.</p>
<p><strong>R17: Za możliwość nagrania płyty z jakim muzykiem podpisalibyście cyrograf z diabłem?</strong></p>
<p><strong>M</strong>:Jak cyrograf to odpada. Wybaczysz, ale tutaj wycofam się z odpowiedzi na to pytanie. Co do muzyków których bardzo szanujemy. Z zagranicznych<strong>, </strong>Dave Matthews Band, John Mayer. Z Polskich zdecydowanie Wojtek Waglewski. Olbrzymi szacunek, bo tworzy naprawdę bardzo różne rzeczy. Są kawałki, których nie jestem w stanie słuchać i są takie, które kocham. Natomiast na koncertach kocham całość. Jak już wspominałem, VooVoo jest dla nas jednym z punktów odniesienia. Są kapelą która ma pewna interakcje z publicznością. Przy czym mówimy właśnie o takiej interakcji jamowej. Chcielibyśmy zagrać coś z beskidzkimi kapelami  folkowymi, dlatego żeby wyjść naprzeciw pewnemu stereotypowi. Jesteśmy z Wisły, która żyje w dużej mierze z turystów. Uważam, że stereotyp górali, którzy są po to by witać turystów, machać do nich czapeczkami, robić: &#8222;Hej hej hej&#8221; jest wymuszony może pewną koniecznością życia z turystyki.  Ja chciałbym zagrać folk na poważnie np. z Fifidrokami- jestem ich wielkim fanem. Potem jest Żywiołak, Kapela ze Wsi Warszawa. Oni przedstawiają folk w zupełnie poważniej formie.</p>
<p><strong>R17:Czyli liczy się dla Was przede wszystkim szczerość?</strong></p>
<p><strong>M</strong>:No tak, Ale będę musiał to pewnie zmienić, jeśli będę chciał osiągnąć sukces. Zwróć uwagę szczerość nie jest opłacalna. Porównanie artystów do prostytutek przez Kazika jest brutalnie prawdziwe. Jeżeli ktoś chce być artystą niezależnym musi  według mnie mieć własny biznes. Leonard Cohen miał swoją firmę rodzinną, co pozwalało mu nagrywać niezależne płyty. Teraz jest pewne pole manewru, żeby nie zrobić z siebie hamburgera. Dałbym tu za przykład Anię Dąbrowską. Można coś robić z klasą i można to robić komercyjnie. My tak grać nie chcemy, bo z założenia byśmy się sprzedawali już mentalnie i moim zdaniem byłby to dramat. W związku z czym, póki co żyjemy z czegoś innego niż muzyka. Będąc szczerym będę pisać teksty na poważnie jak „Krople” i z przymrużeniem oka np. &#8222;Pies”. Tekst jest idiotyczny, jest debilny, ale  pochwale się bo jest też intrygujący. Ma drugie dno. Po tegorocznym WOŚPIE zaczepiają mnie lokalni hiphopowcy i zagadują &#8222;Ej ale o co chodzi w tej piosence z psem? Czy tu chodzi o seks? &#8221; Więc powiedziałem cały tekst, na co jeden z nich &#8222;Acha, więc jednak chodzi o seks&#8221;(śmiech).</p>
<p><strong>R17:Nie dawno dołączyło do Was dwóch nowych członków. Jaki będzie to miało wpływ na Wasze dalsze brzmienie? </strong></p>
<p><strong>M</strong>:To jest taka bardzo przemyślana decyzja. Chodzi o to, żeby odciągnąć uwagę publiczności od mojego wokalu, bo nie zawsze śpiewam czysto. Czysta kalkulacja. (śmiech) Tak bardziej oficjalnie, jasne, że brzmimy pełniej jak jest nas więcej. Wspólnie jesteśmy otwarci na jamy.</p>
<p><strong>R17: I na koniec. Główny cel  na nadchodzące miesiące?</strong></p>
<p><strong>M</strong>:Grać. Nagrać. Móc się rozwijać. Tak w trzech słowach</p>
<p><strong>R17:Więc tego życzy Ci Radio17.  </strong></p>
<p><strong>M</strong> <img src='http://www.dachoofka.pl/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> ozdrawiam całe Radio17 i wszystkich słuchaczy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dachoofka.pl/markolm-band-%e2%80%9eszczerosc-nie-jest-oplacalna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SNOWMAN: Dajemy impuls do wyzwolenia fajnej wrażliwości w człowieku.</title>
		<link>http://www.dachoofka.pl/snowman-dajemy-impuls-do-wyzwolenia-fajnej-wrazliwosci-w-czlowieku/</link>
		<comments>http://www.dachoofka.pl/snowman-dajemy-impuls-do-wyzwolenia-fajnej-wrazliwosci-w-czlowieku/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Apr 2012 19:44:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>wywiady</dc:creator>
				<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[dachoofka 3]]></category>
		<category><![CDATA[snowman]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dachoofka.pl/?p=1990</guid>
		<description><![CDATA[17/03/2012 „Niejednoznaczni. Niepowtarzalni. Nieobliczalni”… Trudni do określenia i zaszufladkowania. O tym, czym jest „The best is yet to come” i co dla muzyków Snowaman’a jest przełomem w muzyce opowiada Michał...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>17/03/2012 </strong></p>
<p><strong>„Niejednoznaczni. Niepowtarzalni. Nieobliczalni”… Trudni do określenia i zaszufladkowania. O tym, czym jest „The best is yet to come” i co dla muzyków Snowaman’a jest przełomem w muzyce opowiada Michał Kowalonek i Adam Brzozowski przy okazji koncertu w ramach Dachoofki Premium.</strong></p>
<p><a href="http://www.dachoofka.pl/wp-content/uploads/2012/04/817903_496475_snowman_4001.jpg" rel="shadowbox[sbpost-1990];player=img;"><img class="alignnone  wp-image-1992" title="817903_496475_snowman_400" src="http://www.dachoofka.pl/wp-content/uploads/2012/04/817903_496475_snowman_4001-300x300.jpg" alt="" width="301" height="301" /></a></p>
<p><strong>Daria Owczarek: To może na początek- jak Wam się dzisiaj grało</strong>?</p>
<p><strong>Michał Kowalonek</strong>: Wyśmienicie się grało, bo klub bardzo o nas zadbał, bo było naprawdę fajne nagłośnienie, bo przyjechaliśmy wypoczęci i bardzo lubimy grać.</p>
<p><strong>D.O: Jak spisała się krakowska publika? </strong></p>
<p>M.K: To Ty mi powiedz, Ty tam byłaś.</p>
<p><strong>D.O: Wydaje mi się, że trochę zawiedliśmy.</strong></p>
<p>M.K: Byłaś na całym koncercie?</p>
<p><strong>D.O: Tak. </strong></p>
<p>M.K: Jak spisała się krakowska publika? No spisała się. Zagraliśmy chyba 2 bisy, więc musieliśmy rzeczywiście wyjść 2 razy po koncercie i pewnie 3 raz też byśmy mogli wyjść, bo było kilka osób, które nie przestawały klaskać, więc sam zaszczyt występować tutaj.</p>
<p><strong>D.O: Czyli możemy mieć nadzieję, że do Krakowa jeszcze wrócicie? </strong></p>
<p>M.K: Kraków jest pięknym miastem i rzeczywiście przyjął nas bardzo fajnie i zdecydowanie myślę, że tak, wrócimy tutaj.</p>
<p><strong>D.O: Czytając o Was trafiłam na określenie: „Niejednoznaczni. Niepowtarzalni. Nieobliczalni”- zgadzasz się z tym?  </strong></p>
<p>M.K: Zdecydowanie tak. Jesteśmy niepowtarzalni, nie da się ukryć. Jesteśmy piątką chłopaków, których się nie da podrobić. Jest to taka mała grupa społeczna, która jak każda grupa ma swoje odcienie osobowościowe i tego właśnie nikt nie jest w stanie podrobić. Niejednoznaczni… Ale co to znaczy niejednoznaczni? Mamy wiele znaczeń tak? O to chodzi?</p>
<p><strong>D.O: Najwyraźniej…</strong></p>
<p>M.K: Ktoś to ładnie napisał. Niejednoznaczni… Pięknie ktoś to wymyślił, też będę tego teraz używał. Nieprzewidywalni też się zgadza, bo dzisiaj właśnie udało nam się kilka razy czegoś nie przewidzieć.<br />
Jak ktoś znał dobrze płytę, to mógł się mile zaskoczyć, bo pozwoliliśmy sobie na odrobinę szaleństwa. Ono czasami ma większą energię w sobie, czasami mniejszą, ale dzisiaj tak fajnie te wszystkie wektory się spotkały i taka jedna fajna energia powstała. To było nieprzewidywalne, nie wiedzieliśmy, że tak będzie.</p>
<p><strong>D.O Czyli Wasza nieprzewidywalna strona jest pokazywana na koncertach? </strong></p>
<p>M.K: Tak, właśnie tak.</p>
<p><strong>D.O: „The best is yet to come” – czy ten tytuł można odczytać jako zapowiedź czegoś „wielkiego”<br />
z Waszej strony w najbliższym czasie? </strong></p>
<p>M.K. Chciałbym móc tak powiedzieć i jak powiem, że nie, to czar pryśnie, więc powiem tak J</p>
<p><strong>D.O. Czyli jednak jakieś plany już są? </strong></p>
<p>M.K: My jako muzycy jesteśmy jakby zachłanni na to co robimy i chcemy robić jak najwięcej, więc  mamy mnóstwo planów. Czas pokaże ile uda się zrealizować, ale raczej ciągle konsekwentnie te nasze plany realizujemy. Mimo słabszego czy lepszego roku, to działamy cały czas.</p>
<p><strong>D.O: Przed koncertem w Studiu im. Agnieszki Osieckiej powiedziałeś, że najlepsze na tej płycie jest to, czego na niej nie ma. Czyli co? </strong></p>
<p>M.K: To jest taka luźna myśl, która towarzyszy artyście przy tworzeniu całego obiektu, płyty czy obrazu. Moim zdaniem najistotniejsze jest to, że stać  nas, żeby zdystansować się do siebie i odrzucić pewne rzeczy. I ta płyta jest takim dowodem na to, że odrzuciliśmy kilka piosenek, kilka pomysłów, odrzuciliśmy kilka innych rzeczy. Ja wiem, że to jest naturalne, ja to sobie tylko tak ładnie nazwałem. Ale to ma jeszcze większe, głębsze znaczenie. Myślę, że każdy powinien to jakoś na swój sposób zrozumieć i mieć tego świadomość, że ważne jest nieoszukiwanie siebie przede wszystkim.</p>
<p><strong>D.O: Wyrazem tego był ostatni utwór, który zagraliście na bis? Nowy? </strong></p>
<p>M.K. To nie jest znany utwór, ale on jest stary, bo udało nam się z zespołem popełnić taką płytę, którą nagraliśmy z dziećmi- tam jest gdzieś schowany. On jest teraz w kompletnie nowej aranżacji i trochę inaczej brzmi, ale jakoś tak polubiliśmy go wszyscy, nazywa się „Tato”, a coraz więcej dzieci jest<br />
w zespole, więc tak fajnie go grać J</p>
<p><strong>D.O:  Łączycie na płycie różne gatunki: pojawiają się trochę jazzu, post- rocka, są też elementy elektroniczne. To efekt zamierzony czy eksperymentalny przypadek? </strong></p>
<p>M.K: Twoje dwie podpowiedzi są prawidłowe, bo dużo rzeczy zamierzamy i nam się udają, ale wiele rzeczy jest po prostu kwestią przypadkowego spotkania dźwięków i później rozwinięcia tego. Więc zadałaś mi pytanie i odpowiedziałaś mi na nie J</p>
<p><strong>D.O: Pojawiają się przy tym zarzuty o niespójność albumu… Zgadzasz się z tym? </strong></p>
<p>M.K: Kto takie zarzuty stawia?</p>
<p><strong>D.O: Recenzenci. Twierdzą, że połączenie tych różnych gatunków sprawia, że album jest niespójny. </strong></p>
<p>M.K: Ja nie odbieram tak tego albumu. Oczywiście, że on mógłby być bardziej spójny i mógłby mieć np. wszystkie piosenki w tym samym tempie i na tym samym brzmieniu. Ale to jest nasza druga płyta. Dopiero druga płyta i ona kosztowała nas dużo energii i czasu. I tak naprawdę, żeby nagrać trzecią, to najpierw trzeba nagrać drugą. Żeby nagrać trzecią płytę, to ta druga musi eksplodować czymś. I tak też zamierzaliśmy zrobić, żeby ona eksplodowała tym, na co nas stać na daną chwilę, żebyśmy mogli</p>
<p>później nagrać może bardziej spójną płytę, nie wiem. A może ona będzie jeszcze bardziej niespójna. Przykro mi, że niektórzy recenzenci tak to odbierają. Ale to ich sprawa. Ja to rozumiem, że można to tak odebrać. To jest proces. Zespół nie kończy się z drugą płytą. Zespół jest po to, żeby nagrać ich 10, 12 czy 15.</p>
<p><strong>D.O: Na szczęście nie wszyscy się z tym zgadzają. Jak powiedziałeś, jest to Wasz drugi album. Jak oceniasz go w porównaniu do „Lazy”?</strong></p>
<p>M.K: Jest dojrzalszym albumem. Fajne jest na nim to, że mamy tam taką pewność siebie, ale nie zadufanie, tylko pewność siebie nawzajem, że wiemy o co chodzi, także dla nas to jest cudowna płyta.</p>
<p><strong>D.O: Producentem albumu jest Marcin Bors, znany z totalnego przewracania materiału. A jak było<br />
z Wami? Zachowaliście pierwotną koncepcje czy pozwoliliście mu wywrócić wszystko do góry nogami? </strong></p>
<p>M.K: Przyjechaliśmy do niego z kilkoma piosenkami i zrobiliśmy z nimi to, co można było zrobić. To były jak i jego, tak i nasze pomysły i rzeczywiście udało się wiele rzeczy wywrócić do góry nogami, za obopólną zgodą, w kilku elementach w konflikcie i nieprzyjemnościach, ale ostatecznie bez żałowania, że to się wydarzyło.</p>
<p><strong>D.O: Czyli bez konfliktów się nie obyło? </strong></p>
<p>M.K: Twórczy konflikt jest lepszy niż doskonały czas, który nic nam nie da. Każdy problem jest próbą<br />
i rozwija osobę, która umie z niego skorzystać.</p>
<p><strong>D.O: A dlaczego postawiliście przy drugiej płycie na wytwórnię Kayax? Czy to ze względu na przyświecającą im ideę promowania niezależnych artystów? </strong></p>
<p>M.K: Ja myślę, że to bardziej Kayax na nas postawił, niż my na Kayax. My do nich poszliśmy<br />
i powiedzieliśmy, że szukamy partnera, bo mamy fajny materiał, że szukamy kogoś, kto za przeproszeniem nie spaprze roboty jak przy „Lazy” i powiedzieli, że ok.</p>
<p><strong>D.O: Czyli z „Lazy” nie jesteście zadowoleni? </strong></p>
<p>M.K: Z tego co się działo wokół „Lazy” nie jesteśmy zadowoleni, bo i trasa się nie udała i promocja była taka sobie. Teraz jest trochę lepiej.</p>
<p><strong>D.O: Adam, którego obecnie tutaj nie ma powiedział w jednym z wywiadów, że Wasza muzyka jest kolorowa i szeroka. Czy ze względu na tę barwność zdecydowaliście się wybrać Michała Wiraszko znanego z obrazowych tekstów na autora słów do utworu „Niezmiennie”? </strong></p>
<p>M.K: To był czysty przypadek. Zdecydowaliśmy, że 2 utwory mogą być polskimi utworami, one były po angielsku pierwotnie i dawały radę, ale zaryzykowaliśmy i zrobiliśmy taki konkurs, żeby każdy kogo znamy i kto pisze, napisał coś do tej piosenki i wiele osób spróbowało sił. Ja te wszystkie teksty wyśpiewałem, nagraliśmy je sobie i demokratycznie stwierdziliśmy, że właśnie ten tekst nadaje klimat muzyce i on został. Także nie było jakichś kalkulacji itd. i dziękujemy bardzo Michałowi, bo jest fantastycznym człowiekiem i dba bardzo o słowo, co też słychać w jego piosenkach.</p>
<p><strong>D.O: Supportowaliście m.in. Archive, Yanna Tiersena i Karate. Który z tych występów wspominasz najlepiej? </strong></p>
<p>M.K: Wszystkie wspominam, bo to było niesamowite przeżycie. Przed Archive to był pierwszy taki nasz koncert, gdzie graliśmy chyba przed 2000 ludzi, gdzie pojawiliśmy się na scenie<br />
i gorąco nas publika przyjęła. Przed Tiersen’em, też w Stodole, było podobnie. Karate jest mniej znanym zespołem, ale tak z głębi serca mogę powiedzieć, że jakby najbardziej go cenie za jakąś taką prawdziwość i za to co robił, bo już nie istnieje ten zespół, ale jestem w kontakcie z wokalistą. Karate jest zjawiskiem i  to jest coś, co ja uwielbiam. Ten zespół, ten wokal, te teksty… To jest niepowtarzalna sprawa.</p>
<p><strong>D.O: Czyli jednak z tymi zespołami, przed którymi mieliście okazje grać jakoś się utożsamiacie? </strong></p>
<p>M.K: Tak, wiesz Tiersen gra jakby był Polakiem. Archive i utwór „Again” to chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że to rzeczywiście jest przełomowa rzecz w muzyce i to nic, że słychać tam echa Pink Floyd czy czegokolwiek innego, to nie ma znaczenia. Zrobili taki utwór, który pamiętam, że z Adamem słuchaliśmy tyle razy, że w końcu złamaliśmy tę płytę na pół i wyrzuciliśmy ją &lt;śmiech&gt;.</p>
<p><strong>D.O: Skoro już jesteśmy przy Archive wyczytałam w jednej recenzji porównanie (nie wiem czy słusznie) utworu „Cold Love” do wspomnianego „Again” w innej do Sigur Rós. Do którego z tych zespołów jest Wam bliżej? </strong></p>
<p>M. K: Mnie osobiście bliżej do Sigur Rós, ale wiem, że Grzesiowi basiście do Archive &lt;śmiech&gt;. Nie chcę powiedzieć, że się wychowałem na tym, ale słuchałem Sigur Rós zanim rok czy dwa lata później po raz pierwszy poleciał w polskich mediach i później ta eksplozja. Byłem na 3 czy 4 koncertach<br />
w Berlinie i wszędzie indziej gdzie grali. To jest muzyka, która wywołuje u mnie natychmiast uśmiech na twarzy.</p>
<p><strong>D.O: Czyli w zespole jesteście podzieleni jeśli chodzi o to, czego słuchacie? </strong></p>
<p>M.K: Każdy słucha swojej muzyki, takiej jaką lubi. Mamy wspólny zbiór i dzięki temu też się lepiej rozumiemy.</p>
<p><strong>D.O: Muzycznie działacie na kilku formatach, bo oprócz pracy studyjnej łączycie też  ją z innymi dziedzinami sztuki, mam na myśli muzykę do spektakli czy filmów niemych. Na której z tych płaszczyzn czujesz się najlepiej?</strong></p>
<p>M.K: Każda z tych płaszczyzn jest nam po coś. Nie mogę powiedzieć, że praca z teatrem jest gorsza od piosenek albo muzyka do filmów niemych jest gorsza od pracy z teatrem. Bardzo korzystamy z tych doświadczeń i polecam to każdemu młodemu czy staremu artyście, bo nigdy nic niewiadomo. Nigdy na sali prób nie wymyślilibyśmy czegoś takiego jak „Cold Love”, nigdy to się nie udało, a tworząc muzykę do niemego filmu okazało się, że ona po prostu wyniknęła po dziesiątej godzinie wspólnego improwizowania. Ona czegoś potrzebowała, jakiejś wskazówki i tą wskazówką był obraz. Naszym zdaniem nie można było tam inaczej zagrać, a potem to już szybkimi szachowymi ruchami weszło na salę prób. Także ze spektaklem teatralnym Driver, gdzie 2 albo nawet 3 utwory zostały napisane specjalnie do tego spektaklu i potem pojawiły się na „Lazy”, a nie myśleliśmy wcześniej, że tak będzie.<strong> </strong></p>
<p><strong>D.O: Powiedzieliście kiedyś, że zależy Wam, aby Wasza muzyka odbierana było jako „świadome zaburzenie hałasu codzienności”, żeby słuchacz mógł wyłączyć się i skupić na tym świecie, który mu oferujecie. Co więc chcecie mu zaoferować? </strong></p>
<p>M.K: Mam wrażenie, że te słowa powiedział Adam. Nie odważę się skomentować tej wypowiedzi, ani jej zaakceptować, ani podważyć. Szanuję ją, pewnie tak jest.</p>
<p><strong>D.O: Szkoda, że go teraz nie ma, może jeszcze uda się go o to zapytać. W wywiadach często zwracacie się do fanów, podkreślacie, że gracie dla nich, na Facebook’u podpisujecie się „Wasz SNOWMAN” – czy to znaczy, że czujecie się jakoś szczególnie związani ze swoimi odbiorcami?</strong></p>
<p>M.K: Jesteśmy bardzo związani z naszymi odbiorcami. Dużo rzeczy robimy do szafy, ale te rzeczy, które decydujemy się wypuścić w obieg komercyjny czy oficjalny, one czekają na odpowiedź. Np. jak przyjaciel albo bliższy znajomy dzwoni i mówi, że jak słucha „The best is yet to come” i jest to przełamanie na „Arrivederci Everyone” a on wtedy biega, to dostaje takiego kopa, że biegnie 4 razy szybciej niż planował i to jest fantastyczne! Tak samo, jak ktoś mówi, że wsiada do samochodu, włącza tę płytę, ona sobie pięknie leci i nagle jak pojawia się właśnie „Arrivederci…” to noga się sama wciska w gaz. Także ostrzegam wszystkich kierowców, nie przesadzajcie z prędkością &lt;śmiech&gt; .</p>
<p><strong>D.O: Zatem zdanie fanów ma dla Was bardzo duże znaczenie? </strong></p>
<p>M.K: Ma duże. Bez nich nas pewnie by nie było. Były by sobie te piosenki, gdzieś sobie leżały i pewnie byłoby tym piosenkom bardzo przykro, że leżą w szafie J</p>
<p><strong>D.O: Bierzecie pod uwagę krytykę fanów? </strong></p>
<p>M.K: Pewnie, że tak! Co z nią zrobimy, jeżeli to konstruktywna krytyka, to już nasza sprawa, ale jesteśmy bardzo otwarci. Właśnie to było niepokojące, że pierwsze 10 recenzji naszej płyty jakie przeczytałem było bardzo pozytywnych, na 8 czy 10 gwiazdek i zacząłem się już martwić, mówię sobie „Kurcze tak nie może być, skoro ja jestem w 60% zadowolony z tej płyty, niech ktoś mi wreszcie powie, że mam rację” i na szczęście pojawiło się kilka takich recenzji.</p>
<p><strong>D.O: A może jednak nie masz racji i Wasi fani myślą, że te płyty są lepsze niż Tobie się wydaje? </strong></p>
<p>M.K: Jeżeli tak, to się bardzo cieszę i dziękuję. Ale ja też jestem fanem bardzo wielu różnych zespołów, tak samo odbieramy, tak samo jesteśmy wrażliwi i albo coś nam się podoba albo nie. A jeśli ktoś słucha to co zrobiliśmy, to dobrze.</p>
<p><strong>D.O: Jak powiedziałeś jesteś fanem różnych zespołów, często można Cię spotkać na koncertach innych artystów. Który z polskich zespołów na naszej rodzimej scenie w Twojej ocenie dostaje najwyższe noty? </strong></p>
<p>M.K: Dawno nie myślałem o tym… Z takich alternatywnych rzeczy, które promuję i strasznie się cieszę, jak one się pojawiają to są np. takie zespoły jak We Call It A Sound, chłopaki z liceum do którego chodziłem, 10 lat młodsi, ale już z taką wyobraźnią, że aż jest mi wstyd czasami. Jest Hello Mark, taki poznański zespół.</p>
<p><strong>D.O: A inne? </strong></p>
<p>M.K: Z innych to Bajzel, z którym się przyjaźnimy i kiedyś mieliśmy salę prób, nawet mieszkaliśmy<br />
w tym samym budynku, a z takich mainstream’owych rzeczy, to bardzo, bardzo cenię Nosowską<br />
i Michała z Muchami. Myslovitz jest też takim zespołem. Właśnie Przemek Myszor był dziś na naszym koncercie, więc cudownie. Jest też Twilite. Są zespoły mainstream’owe, które już nie potrzebują promocji, więc my cały czas mówimy o tych, które są jeszcze na dorobku i walczą o swoją pozycję, więc ściskam te wszystkie zespoły.</p>
<p><strong>D.O: Jak wspomniałeś przyjaźnicie się z innymi artystami, m.in. z Muchami czy Wojtkiem Grabkiem. Myśleliście kiedyś nad zjednoczeniem poznańskiej sceny muzycznej i stworzeniem jakiegoś wspólnego projektu? </strong></p>
<p>M.K: Właśnie z Wojtkiem rozmawiałem w tamtym roku, on nagrywał teraz płytę, miał do mnie zadzwonić, ale chyba zapomniał. Muszę go odwiedzić.</p>
<p><strong>D.O: Na koniec: czy będzie teledysk do „Bzdurrry”?</strong></p>
<p>M.K: Będzie teledysk do „Bzdurrry”, 25 marca zaczyna być kręcony.</p>
<p><strong>D.O: Super! W takim razie dziękuję za wywiad. Zjawił się Adam, więc wrócimy jeszcze do jednej kwestii.  Adam, mam do Ciebie w zasadzie jedno pytanie, bo na resztę odpowiedział mi Michał, na to jedno nie był w stanie, bo to odnosi się do Twoich słów.  Powiedziałeś kiedyś, że zależy Wam, aby Wasza muzyka odbierana było jako „świadome zaburzenie hałasu codzienności”, żeby słuchacz skupił się na tym świecie, który mu oferujecie. Co w takim razie chcecie mu zaoferować?</strong></p>
<p><strong>Adam Brzozowski: </strong>To jest bardzo indywidualne w kontekście odbioru tej muzyki, dlatego, że my  możemy zasugerować, żeby być bardziej wrażliwym niż w momencie kiedy jest się np. w tramwaju,<br />
w pracy, kiedy ma się obowiązki. Dajemy ten moment uwolnienia wrażliwości, którą każdy ma<br />
w sobie, staramy się ją otworzyć. A jaki jest efekt wewnętrzny tej wrażliwości, to jest niezależne od nas. Mamy nadzieję, że z reguły dobry.</p>
<p><strong>D.O: Chcecie rozwijać wyobraźnię? </strong></p>
<p>A.B: Chyba tak, do tego zmierzam właśnie. Do takiego wewnętrznego utworzenia<br />
w sobie nastrojów i kolorów, które możemy podsycać swoją muzyką, albo dawać impuls do ich wyjścia. To powinno być ubrane w proste słowa, bo wychodzi nam z tego elaborat jakiś, a to jest naprawdę prosta sprawa. Dajemy jakiś impuls do wyzwolenia fajnej wrażliwości w człowieku.</p>
<p><strong>D.O: Dziś na koncercie miałam wrażenie, że sporo osób poddało się tej wrażliwości. Zamknęło oczy i totalnie zatopiło się w tych improwizacjach, zwłaszcza w ostatnim utworze, który graliście na bis. Jak wy to odbieracie? Zauważyliście to? </strong></p>
<p>A.B: Nie da się nie zauważyć  tego, ale z drugiej strony jest też tak, że tutaj jest taka „zona”, w której jesteśmy razem ze sobą mimo wszystko bardziej, niż z publicznością. Wychodzi jakaś energia do przodu i wtedy już wszyscy jesteśmy razem.  Nam też się dzisiaj bardzo podobał ten utwór. To był udany koncert.</p>
<p><strong>D.O: Dziękuję za wywiad i świetny koncert.</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dachoofka.pl/snowman-dajemy-impuls-do-wyzwolenia-fajnej-wrazliwosci-w-czlowieku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Walkman: Uczymy się od sławnych ludzi!</title>
		<link>http://www.dachoofka.pl/walkman-uczymy-sie-od-slawnych-ludzi/</link>
		<comments>http://www.dachoofka.pl/walkman-uczymy-sie-od-slawnych-ludzi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Apr 2012 19:14:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>wywiady</dc:creator>
				<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[dachoofka 3]]></category>
		<category><![CDATA[walkman]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[zaścianek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dachoofka.pl/?p=1981</guid>
		<description><![CDATA[27/03/2012 Jeśli ktoś myśli, że zagraniczna trasa koncertowa jest szczytem sukcesu dla niszowej kapeli albo że występ w popularnym muzycznym show to spełnienie marzeń, zdecydowanie powienien zobaczyć, co zespół Walkman...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>27/03/2012</strong></p>
<p><strong>Jeśli ktoś myśli, że zagraniczna trasa koncertowa jest szczytem sukcesu dla niszowej kapeli albo że występ w popularnym muzycznym show to spełnienie marzeń, zdecydowanie powienien zobaczyć, co zespół Walkman ma do powiedzenia. O tym jak wyglądają realnia polskiego showbiznesu, a jak muzyczna egzystencja w USA, opowiadają muzycy ostatniego zespołu biorącego udział</strong> <strong>w przeglądzie Dachoofka. </strong></p>
<p><strong> <a href="http://www.dachoofka.pl/wp-content/uploads/2012/04/walkman_11.jpg" rel="shadowbox[sbpost-1981];player=img;"><img class="alignnone size-medium wp-image-1986" title="walkman_11" src="http://www.dachoofka.pl/wp-content/uploads/2012/04/walkman_11-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a><br />
</strong></p>
<p><strong>D.O: Jak czujecie się po dzisiejszym występie? </strong></p>
<p><strong>Łukasz Wółkiewicz:</strong> Dobrze, fajnie nam się grało, biorąc po uwagę, że jesteśmy trochę schorowani, ale zostaliśmy wzmocnieni grzanym winem z okolicznej prowincji, publika dopisała i dostaliśmy fajną energię od ludzi, którzy się bardzo fajnie bawili, dlatego myślę, że koncert się udał.</p>
<p><strong>D.O: Więc jeśli przejdziecie do finału Dachoofki, to zagracie tak energicznie jak dzisiaj? </strong></p>
<p><strong>Maciek Piotrowicz: </strong>Jeszcze lepiej!</p>
<p><strong>D.O: Na to liczymy. Jesteście stosunkowo młodym zespołem, bo istniejecie od 2008 roku. Zdążyliście jednak przez ten czas osiągnąć kilka sukcesów. Graliście na wielu znaczących festiwalach, wzięliście udział w programie telewizyjnym, zagraliście też trasę koncertową<br />
w Jerozolimie. Jak ta trasa wpłynęła na Waszą działalność? </strong></p>
<p><strong>M.P: </strong>Zmieniliśmy skład (śmiech)</p>
<p><strong>Ł.W: </strong>Po bardzo udanej trasie w Jerozolimie usunęliśmy wokalistę i zmieniliśmy perkusistę (śmiech), więc rzeczywiście pomogła nam w rozwoju. Zmieniliśmy trochę muzykę, ale najważniejszym doświadczeniem, które może opowiedzieć o naszej trasie w Jerozolimie jest utwór „Middle East Dust” którego dziś nie zagraliśmy, ale zagramy jeśli przejdziemy do finału, bo ma taki klimat Dalekiego Wschodu.</p>
<p><strong>D.O: Czyli poprzedni skład Walkmana w Jerozolimie zawiódł? </strong></p>
<p><strong>Ł.W: </strong>Zmieniła się koncepcja i nasza muzyką się trochę „rozeszła”. Wokalista miał trochę inna wizję niż my i nasze drogi musiały się rozejść, ale życzymy mu powodzenia, bo dalej kontynuuje działalność<br />
w innym zespole, pozdrawiamy Patryka Kmicika z zespołu Back OFF.</p>
<p><strong>D.O: Przez pewien czas byłeś w Stanach Zjednoczonych, grałeś tam w kilku projektach. Czego się tam nauczyłeś? </strong></p>
<p><strong>Ł.</strong> <strong>W</strong>: Nauczyłem się bardzo dużo, nie da się tego skrócić w jednym czy dwóch zdaniach. Wyjechałem stąd grając, tam grałem. Zobaczyłem jak się gra na Zachodzie, jak się do tego przygotowuje. Wróciłem tu z zupełnie innych powodów i znalazłem ludzi, którzy okazali się na tyle zdolni muzycznie, a do tego gotowi charakterem, że mogliśmy zacząć grać, tak, jak tam. Nikt mi tych doświadczeń nie zabierze.</p>
<p><strong>D.O: Wzięliście udział w programie „Must be the music”, dochodząc do półfinału. Jak oceniacie Wasze występy w trakcie tego programu?</strong></p>
<p><strong>Ł.W: </strong>Nasz występ był trochę kontrowersyjny. Nie zostaliśmy wyemitowani, bo twórcy tego programu zasugerowali nam co mamy zagrać, a my tego nie zrobiliśmy. Potem, po naszym występie, jury się pokłóciło w tej sprawie i po prostu nas nie pokazali. Tak naprawdę nie wiemy co się stało. Potem próbowaliśmy drugi raz, tutaj w Krakowie.  Wtedy wszyscy od razu nas rozpoznali, wiedzieli kim jesteśmy. Widocznie trzeba zrobić to, co „grube ryby” każą- my tego nie zrobiliśmy, dlatego się nie spodobaliśmy. Ale jak widać dajemy sobie radę bez nich, np. na Dachoofce.</p>
<p><strong>D.O: Co się zmieniło po występie w „Must be the music”?</strong></p>
<p><strong>Marcin Kmak:</strong> Zmieniła się muzyka, bo zaczęliśmy się interesować wpływami progresywnymi i trochę się skomplikowała, co mieliśmy okazję dzisiaj zaprezentować i te nowe utwory różnią się od tych, starszych. Poza tym cały czas ewoluujemy i podchodzimy do tego poważnie.</p>
<p><strong>Ł.W: </strong>Nie będziemy też wszystkiego zmieniać, ludzie mówią nam, że podoba im się to, co robimy, mówią, żebyśmy to kontynuowali . Robimy naszą muzykę sami, nikt nam nie pomaga. W efekcie czego ludzie przychodzą na koncerty i mówią nam, że podoba im się tekst, że z czymś się utożsamiają. To nas buduje.</p>
<p><strong>D.O: Kasiu, dzięki udziałowi w programie „Must be the music” masz możliwość kształcenia się pod okiem Elżbiety Zapędowskiej. Jak wygląda ta współpraca? Korzystasz z jej wskazówek?</strong></p>
<p><strong>Kasia Stanek:</strong> To są spotkania raz na pół roku, w czasie których dostaję mnóstwo cennych rad<br />
z których staram się korzystać, co widać w naszej muzyce. Daje mi bardzo fajne wsparcie. To osoba  wykształcona, która zna się na rzeczy i daje mi dużo pozytywnej energii.</p>
<p><strong>D.O: Masz niesamowicie mocny głos… Czy jest jakiś utwór, którego nie byłabyś w stanie lub nie odważyłabyś się zaśpiewać? </strong></p>
<p><strong>K.S:  </strong>Jest ich na pewno mnóstwo.  Np. „Dziwny jest ten świat”. Bałabym się, to jest kultowa rzecz, wybitny artysta. Bałabym się, że to popsuję. Nie ruszyłabym chyba większości z kultowych utworów.</p>
<p><strong>D.O: Może za jakiś czas kiedy dokształcisz się wokalnie, to odważysz się sięgnąć po takie utwory… </strong></p>
<p><strong>K.S: </strong>Ja swoją odwagę mierzę teraz w zupełnie innych aspektach. Moja odwaga polega na tym, że tworzymy muzykę, a ja sama siebie poznaję w tych utworach i staram się dać coś od siebie. To jest odwaga, by pokazać siebie w tym, co się robi. To w sobie cenię i mam nadzieję, że to nie wygaśnie.</p>
<p><strong>D.O: Jesteś jedyną kobietą w zespole. Nie czujesz się zdominowana przez kolegów? </strong></p>
<p><strong>K.S: </strong>Chłopaki nie czujecie się zdominowani przeze mnie?</p>
<p><strong>M.K:</strong> Ja się strasznie czuję.</p>
<p><strong>K.S: </strong>No właśnie tak to u nas wygląda (śmiech)</p>
<p><strong>D.O: Czyli Ty rządzisz? </strong></p>
<p><strong>K.S: </strong>Zdecydowanie tak!</p>
<p><strong>D.O : A skąd u Was pomysł akurat na takie brzmienie? Czemu sięgnęliście po takie ciężkie rytmy? </strong></p>
<p><strong>K.S: </strong>Ja od dawna miała bardzo dużo wspólnego z muzyką rockową, po nią pierwszy raz sięgnęłam jeśli chodzi o moje własne wykonania. Chłopaki też to preferowali od pierwszej próby na jakiej się spotkaliśmy i tak jakoś zostało. Myślę, że to będziemy ciągnąć, bo właśnie w tym się odnajdujemy.</p>
<p><strong>D.O: Na Waszej stronie napisaliście, że macie materiał na co najmniej 2 następne dema, czyli generalnie jest tego dużo. Jak będzie wyglądało następne demo lub płyta? </strong></p>
<p><strong>Ł.W: </strong>Trzeba zadać sobie pytanie jak długie ma być demo. Jeśli 3-utworowe, to ok, możemy wydać następne. Problem takiego zespołu jak Walkman polega na tym, że wszystko robimy sami. Nie możemy nagrać profesjonalnego dema w studiu i puścić tego dalej i od razu działać. Tak było<br />
z pierwszym materiałem jaki nagraliśmy. I zamiast się z niego cieszyć, byliśmy nim zawiedzeni.</p>
<p><strong>D.O: Dlaczego? </strong></p>
<p><strong>Ł.W: </strong>Stwierdziliśmy, że to nie jest to, że czegoś tam brakuje. Nie mieliśmy kasy na mixy, studio, sprzęt. Zrobiliśmy to po swojemu i potem okazało się, że przychodzimy na próbę i nie chcemy grać tego materiału. Więc zaczęliśmy tworzyć od nowa. To było niesamowite, bo Kaśka przychodziła na próbę i mówiła, że ma jeden, drugi, a za chwilę trzeci tekst, a my nie nadążaliśmy z tworzeniem muzyki. I tak co próbę powstawał nowy utwór. Kaśka potrafi wymyślić wokal na poczekaniu. My coś gramy, ona podchodzi do mikrofonu i pieje, wyje i drze się i niektórzy mówią, że to jest muzyka J<strong> </strong></p>
<p><strong>D.O: Czyli tak wygląda proces tworzenia? </strong></p>
<p><strong>Ł.W: </strong>Każdy z nas gra od kilku lat, ma inne korzenie, grał kiedyś coś innego. I jak się spotykamy to te wszystkie elementy łączymy i dżemujemy sobie godzinami, wchodzi Kaśka zaczyna wyć i powstaje coś fajnego J<strong> </strong></p>
<p><strong>D.O: Oddajecie się muzycznym eksperymentom?</strong></p>
<p><strong>Ł.K: </strong>Tak, ale wszystko w jakichś granicach muzycznych. Mamy bardzo płodnych gitarzystów z fajnymi pomysłami i okazuje się, że to się wszystko ze sobą łączy, te akordy, potem perkusja i wszystko idzie bardzo szybko.</p>
<p><strong>D.O: Czyli w tworzeniu biorą udział wszyscy? Nie kierujecie się wizją jednej osoby?</strong></p>
<p><strong>Ł.K: </strong>Tak i nie, zdarza się, że ktoś przychodzi z koncepcją i my się znamy już na tyle, że wiemy jaką  mniej więcej ma wizję i staramy się to przyjąć. Są utwory, które tworzymy od zera, są też takie, które tylko dopracowujemy, bo zostały już w zasadzie wymyślone przez jedną osobę, a są też takie, które tniemy i łączymy.</p>
<p><strong>D.O: Jak będzie brzmiał materiał na następnym demo lub płycie…? </strong></p>
<p><strong>Ł.W: </strong>Właśnie nie wiemy co zrobić, bo potrzebujemy porady specjalisty. Nie ma sensu wydawać kolejnego demo, bo ile ich trzeba wydać, żeby zaistnieć? Mamy materiał na całą płytę, a nawet 2. Myślę, że powinniśmy nagrać tylko 3 utworu, od nowa, z nowym brzmieniem, energią i Kaśki pazurem, które zaatakują wszystkich. Pierwsze demo wysłaliśmy do wielu stacji radiowych w Polsce. Teraz zrobimy to samo, ale tylko z 3 utworami, których będziemy pewni. Wcześniej nie znaliśmy ludzi, którzy powiedzieliby nam co jest źle, teraz ich znamy. I właśnie to pierwsze demo nam uświadomiło, co trzeba zmienić, bo podoba nam się tylko 1 utwór z niego i tylko ten zachowalibyśmy na płytę.</p>
<p><strong>D.O: Czyli przewidujecie zmiany? </strong></p>
<p><strong>K.S: </strong>Ta zmiana już nastąpiła i cały czas się rozwija.</p>
<p><strong>M.K: </strong>Nie jesteśmy pewni czy ta zmiana jest dobra. Cały czas spotykając się z opiniami ludzi, próbujemy stwierdzić, czy to jest dobry kierunek. Nie wiemy jeszcze dla kogo chcemy grać, ze względu na nasze różne korzenie, a nie zawsze to, co my chcemy grać, sprawdza się na koncertach. Wolimy trudniejsze rzeczy, bo to daje nam większe pole do popisu. Sami próbujemy określić właściwy kierunek.</p>
<p><strong>D.O: Czyli szukacie drogi, którą chcecie podążać. Supportowaliście m.in. Lombard, TSA<br />
i Closterceler. Jak muzycy z takich zespołów reagują na Wasze występy i to, co gracie? </strong></p>
<p><strong>K.S: </strong>Po kilku koncertach zaobserwowałam zainteresowanie z ich strony. Próbujemy zawsze nawiązać kontakt i zaczerpnąć opinii, które dają nam wiele do myślenia. Często zdarza się, że wyrażają słowa akceptacji. To miłe.</p>
<p><strong>Ł.W: </strong>Przykładem tego może być Jacek Królik, którego chłopaki uważają za najlepszego gitarzystę<br />
w Polsce. Spodobaliśmy mu się na tyle, że nas zapamiętał zadzwonił do ekipy z Krakowa, która pomogła nam nagrać profesjonalne audio/video. Czujemy się zachęceni, bo to się podoba profesjonalnym muzykom.</p>
<p><strong>D.O: Dostajecie od nich wskazówki? </strong></p>
<p><strong>Ł.W: </strong>Tak, Krzysiu dostał wskazówkę życia J<strong> </strong></p>
<p><strong>Krzysiek Guc:</strong> Tak, bo miałam taki problem, że struna mi brzęczała i Jacek Polak powiedział, że trzeba obniżyć środkowy przetwornik i wszystko się naprawi i rzeczywiście tak było. Tak zrobiłem i gra J Uczymy się od sławnych ludzi!</p>
<p><strong>D.O: Który zespół mógłby być dla Was wzorem do naśladowania? </strong></p>
<p>Ł.W: Nie wszystkim może się podobać, ale jest taki zespół, który miał swoje wzloty i upadki, a mimo to zostali drużyną przez wiele lat i odnieśli sukces, takim zespołem jest Metallica. I dostali najlepszą nagrodę- fanów i świetną muzykę, którą tworzą.</p>
<p><strong>D.O: A do jakiego zespołu moglibyście się porównać? </strong></p>
<p>Ł.W: Do zespołu Voice of memory- grałem w nim będąc w Stanach. Był na podobnym poziomie co my. Rozwinął się, coś nagrał i próbował się wgryźć w rynek. Nikt o tym zespole nie słyszał, bo im się nie udało.  Jesteśmy na etapie wszystkich tych zespołów, które wystąpiły przed nami na Dachoofce.</p>
<p><strong>D.O: Do czego dążycie zatem w swojej działalności? </strong></p>
<p>Ł.W: Mamy krótko i długoterminowe cele. Ogóle dążymy do szeroko pojętego sukcesu.</p>
<p><strong>D.O: Stawiacie na sukces komercyjny czy artystyczny? </strong></p>
<p>Ł.W: Ja bym nie rozdzielał tych dwóch. Patrzę na to trochę inaczej przez to, że widziałem jak to wygląda w USA. W Polsce słowo komercja to jedno, a sukces to drugie. Ja tak nie uważam. Można być komercyjnym nie przestając być artystą. Przykładem jest Metallica i ich „Black album”- 10 lat temu zarzucano im, że to komercha. Otóż nie. Odnieśli sukces, ale pozostali artystami. Ja chciałbym odnieść sukces i tak, i taki. Jeśli mogę odnieść sukces komercyjny i być przy tym prawdziwym artystą, to właśnie to jest mój cel.</p>
<p><strong>D.O: A Wasze muzyczne marzenie? </strong></p>
<p>Ł.W: Moje muzyczne marzenie się spełniło. Poznałem ludzi, których uważałem za swoim mentorów muzycznych.</p>
<p>M.K: Chciałbym robić w życiu to, co lubię, czyli grać, móc z tego żyć i czuć, że to się podoba ludziom.</p>
<p><strong>D.O: Dziękuję za wywiad. </strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dachoofka.pl/walkman-uczymy-sie-od-slawnych-ludzi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>FINALIŚCI DACHOOFKA FESTIVAL 2012!</title>
		<link>http://www.dachoofka.pl/finalisci-dachoofka-festival-2012/</link>
		<comments>http://www.dachoofka.pl/finalisci-dachoofka-festival-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Mar 2012 17:31:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Madura</dc:creator>
				<category><![CDATA[aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[4 edycja]]></category>
		<category><![CDATA[Fibał]]></category>
		<category><![CDATA[Finaliści]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dachoofka.pl/?p=1972</guid>
		<description><![CDATA[Zgodnie z zapowiedzią ogłaszamy finalistów czwartej edycji DachOOFka Festival! Głosami publiczności, 21. kwietnia w Klubie Zaścianek wystąpią: FRACTAL ŁAGODNA PIANKA PĘTLA UNLUMINATION WALKMAN Powyższa kolejność jest alfabetyczna, pełen line-up koncertu...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zgodnie z zapowiedzią ogłaszamy finalistów czwartej edycji DachOOFka Festival! Głosami publiczności, 21. kwietnia w Klubie Zaścianek wystąpią:</p>
<p>FRACTAL<br />
ŁAGODNA PIANKA<br />
PĘTLA<br />
UNLUMINATION<br />
WALKMAN</p>
<p>Powyższa kolejność jest alfabetyczna, pełen line-up koncertu finałowego dostępny będzie na stronie głównej już niebawem! Przypominamy, że finał DachOOFka Festival odbędzie się 21 kwietnia w Klubie Zaścianek. Startujemy punktualnie o 16:00. Oprócz finalistów usłyszycie Czaqu oraz Muchy!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dachoofka.pl/finalisci-dachoofka-festival-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- This Quick Cache file was built for (  www.dachoofka.pl/feed/ ) in 0.77590 seconds, on May 18th, 2012 at 3:17 pm CEST. -->
<!-- This Quick Cache file will automatically expire ( and be re-built automatically ) on May 18th, 2012 at 4:17 pm CEST -->
