DASH: Chcemy was w sobie rozkochać!

Klimatyczne światła, oprawa wizualna, przyciągająca uwagę, kołysząca muzyka, która przebija się delikatnie do uszu, serca i duszy. Tak wyglądał wtorkowy wieczór na kolejnym Dachoofkowym koncercie. Tym razem spędzaliśmy go razem z zespołem Dash, który, jak mówią sami członkowie, nie wybiera pomiędzy popem i alternatywą, a łączy je. I robi to naprawdę nieźle. Po występie przy mikrofonie usiadło zacne trio: bębniarz, wokalistka i dziennikarz. Oto, co wynikło z ich rozmowy o planach, świeżości w muzyce i psychoanalizie.

R17: Jak się wam dzisiaj grało?

Aneta Maciaszczyk: Bardzo dobrze, w klubie jest świetna atmosfera i przyszło dużo ludzi, więc jesteśmy zadowoleni. To daje nam przyjemność z grania – kiedy energia, którą przekazujemy nie jest pochłaniana przez mury, ale jest odbijana ze zdwojoną siłą.

Bartłomiej Szryt: No i dziewczyny spisały się dziś na widowni.

R17: Czyli graliście świadomi dzisiejszej okazji?

Aneta Maciaszczyk: Jak najbardziej, powiem nieskromnie, że urodziłam się w Dzień Kobiet, tak więc miałam świadomość, że dzisiaj jest wyjątkowy dzień. Tylko zawsze dostaję pojedyncze kwiatki, tak za jednym zamachem: na urodziny i Dzień Kobiet.

R17: Wydajecie już za tydzień nowy singiel – czy jesteście zadowoleni z końcowego efektu waszej pracy?

BS: Tak, jesteśmy bardzo zadowoleni. Współpraca z Arkiem Dzierżawą z Łez i Krzysiem Lenartem z rybnickiego studia No Fear Records zaowocowała naprawdę fajnym materiałem. Mamy nadzieję, że nasza muzyka spodoba się i przyjmie się dobrze w Polsce.

R17: A czy myślicie o nagraniu długogrającego albumu?

AM: Jak większość zespołów mamy na horyzoncie taką myśl, ale jak mniejszość zespołów nie stawiamy sobie tego jako główny cel. Wydanie płyty nie jest dla nas ważnym etapem w tym momencie. Najważniejsze są dla nas koncerty, muzyka grana na żywo i emisja w radiu, żeby ludzie wiedzieli na koncert jakiego zespołu idą i nie kojarzyli nas z grupą hip-hopową, a z muzyką, jaką gramy, czyli indie popem i alternatywą. Takie pomyłki się zdarzały.

BS: Głównie ludzie są zadziwieni delikatnością naszego brzmienia, chcemy na koncertach rozkochać w sobie wszystkich, a potem wydać płytę, którą na pewno odnajdą na półkach sklepowych. No bo jaki jest cel w nagrywaniu krążka i sprzedawaniu go tylko po koncertach?

R17: Czy wasz nieco hipnotyczny sceniczny wizerunek niesie ze sobą jakiś głębszy przekaz?

AM: Estetyka jest bardzo głębokim przekazem i obok ontologii i etyki jedną z najważniejszych dziedzin filozofii. Wrażenia estetyczne to nie tylko ucho, ale i oko, a my od zawsze interesowaliśmy się tym, aby ludzie odbierali od nas wszelkie możliwe bodźce.

R17: Jeden z waszych kawałków usłyszeć można było w radiu BBC, w programie „Fresh On The Net”. Myślicie, że nazwa programu oddaje ducha muzyki, którą gracie? Uważacie, że jest to świeży, muzyczny powiew?

BS: Zdecydowanie, podpisujemy się wszystkimi kończynami pod tym. Nasza muzyka jest świeża nie tyle przez dźwięki, co komunikację z odbiorcą. Zależy nam na tym, aby odbiorcy również cieszyli się z tej świeżości, żeby oni też mieli frajdę z naszą muzyką. My mamy ją zawsze, kiedy nasze materiały tworzymy – chcemy się tym podzielić. Unikając podawania przykładów, nie wszystkie zespoły dbają o to, żeby ta świeżość porwała publiczność. Myślę, że po dzisiejszej reakcji i bisach widać było, że mamy ją w sobie i nasza muzyka jest dla ludzi czymś nowym, więc się podoba.

AM: Świeżość może wynikać z podejścia podwójnego dna, wszechobecnego w postmodernizmie. Coś może być z wierzchu lekkie, nasza muzyka jest w sumie taneczna i oscyluje w granicach popu, ale zawiera drugie dno. Warto wsłuchać się w teksty do czego wszyscy zachęcamy.

R17: Wartswa tekstowa w waszej muzyce nie ma być tylko dodatkiem, a przekazywać odbiorcy wiadomość?

AM: Dokładnie tak. Moglibyśmy o tym naprawdę długo rozmawiać, lecz chyba nie mamy tyle czasu.

R17: W waszych tekstach, ale też na waszej stronie i blogu znaleźć można mnóstwo nawiązań do psychoanalizy. Jest to zainteresowanie was wszystkich?

AM: Z przykrością stwierdzam, że na razie tylko ja staram się zarazić całą resztę. Jestem przodowniczką psychoanalizy w zespole, to najważniejszy aspekt moich studiów i moich tekstków. Może być też kluczem to ich odczytania, ich wartswy podskórnej. Niektóre teksty są po prostu analizą na samym sobie, czyli autoanalizą mnie, niektóre zainspirowane są dziełami z tej dziedziny. Na przykład nowy singiel „Encore” nosi tytuł wyciągnięty dokładnie z seminarium Jacques’a Lacan’a o podobnej tematyce. Nie chcę wiele zdradzać, aby zachęcić do czytania. W tym roku podaruję wszystkim w zespole książki o tej tematyce i zobaczymy, może ją polubią?

R17: Wchodząc na waszą stronę, czytając o waszym zespole odnosi się wrażenie, że macie wiele zainteresowań, którymi chcecie się dzielić. Informacje tam zawarte nie ograniczają się tylko do opisu waszej muzyki i dat koncertów, ale można znaleźć też interesujące sesje zdjęciowe, opisy. Czy zespół muzyczny, waszym zdaniem, powinien mieć taką specyficzną „duszę” i działać na wielu obszarach, czy może skupiać się tylko na swej muzyce?

AM: Zespół muzyczny nie jest żadnym odrębnym tworem złożonym nie wiadomo z czego. To są ludzie mający zainteresowania. Rzeczywiście, o tym się chyba zapomina – wiadomo, że osiemdziesiąt, dziewięćdziesiąt procent życia myślimy o muzyce, ale nie zajmuje ona całości. Jest coś więcej: studiujemy bardzo różne kierunki, obracamy się w różnych kręgach. Sesje zdjęciowe wypływają z zainteresowania filmem i fotografią. To wszystko wynika z naszych zajęć, nie są to żadne wydumane rzeczy.

R17: Wierzycie w to, że Dash się przebije i zajdzie wysoko?

AM: Robimy to już pięć lat, więc mamy nadzieje, że tak, bo nie jesteśmy masochistami.

R17: Macie jakieś marzenia na dzień dzisiejszy?

AM: Nie chciałabym się aż tak obnażać, ale takim moim megamarzeniem jest występ w duecie z Thomem Yorkem z Radiohead, kompozycja z Björk i udział w produkcji Daft Punk.

R17: W takim razie, życzę Ci spełnienia tych marzeń i powodzenia. Dzięki.

Podobne wpisy:

  1. DASH – 8 marca 2011
  2. PROSTO Z CHILE: Z muzyką jest jak z literatura, są różne rodzaje i gatunki.