AGRESSIVA69: Agressiva wiecznie żywa!

DIANA GŁOGOWSKA:  Agressiva 69 prosperuje już 24 lata, macie swoim koncie spory dorobek artystyczny, a w tym roku wychodzą wasze dwie nowe płyty. Powiedz w jakiej kondycji – Twoim zdaniem – znajduje się dzisiejsza polska scena rockowo – industrialna?

TOMEK GROCHOLA: takiej sceny u nas w Polsce nie ma, jest tylko jeden rodzynek czyli my – Agressiva 69, a radzimy sobie dobrze, wydajemy teraz płyty   Ummet i Republikę 69. Szczerze mówiąc to wolałbym, aby w Polsce istniały zespoły które grają taką muzykę jak my: moglibyśmy jeździć razem w trasy, rywalizować ze sobą, kłócić się… ale jak powiedziałem już na koncercie, jest takie nasze hasło które znają nasi fani – „Agressiva wiecznie żywa”, i dokąd będziemy mogli nagrywać, to będziemy to robić.

DIANA GŁOGOWSKA:  więc obserwując dzisiejszą scenę muzyczną, szczególnie tę młodą, rozwijającą się, absolutnie żaden zespół nie nadaje na waszych falach? Jak określacie samych siebie?

TOMEK GROCHOLA: no nie, nie ma tych zespołów… my gramy teraz bardziej  gitarowo, oczywiście z elementami industrialu od którego nie uciekamy ani na koncertach, ani na swoich płytach. To w nas tkwi. Interesujemy się wszystkimi odmianami tej muzyki. Po pierwszej płycie nazwano nas zespołem industrialno metalowym. Potem było industrial hardcore metal, elektroniczny industrial, a przed koncertem The Prodigy mówiono, że gramy industrial techno!  Teraz widzimy też światełko w tunelu: na poprzedniej, bardziej elektronicznej płycie nie interesowały nas np. programowane instrumenty, odeszliśmy od tego. Wszystkie klawisze na Republice 69, które niby będzie słychać, zagrał na gitarze Jacek. To było nasze wyzwanie – czteroosobowy skład i wszystko to co możemy zrobić, wygenerować, ale nie programować  – po prostu nie robić wszystkiego na komputerze.  Jesteśmy rockowo – industrialnym zespołem co było słychać na koncercie. Poza tym gramy bo lubimy, czujemy się ze sobą świetnie, pozmieniał nam się skład, Filip (info. Perkusista od 2010r.) szybko się zaaklimatyzował, z Jackiem obchodzimy w przyszłym roku 30-lecie naszej znajomości, z Robertem 20-stą, z Filipem roczną (śmiech) i czujemy między się między sobą świetnie. Nie braliśmy ludzi z castingów, spotkaliśmy Filipa na jednym z koncertów i zapytaliśmy: grasz z nami? –gram. Cały czas wspieramy się nawzajem i gdyby nie to, nie byłoby Agressivy.

DIANA GŁOGOWSKA: więc to przyjaźń jest głównym czynnikiem, który podtrzymuje zespół przy życiu? Co doradziłbyś jako doświadczony muzyk początkującym artystom?

TOMEK GROCHOLA: Dla mnie najważniejsze jest właśnie to, że jesteśmy przyjaciółmi. Nieważne czy gra się industrial, rock, czy metal.  Moim zdaniem Agressiva miotała się przez długi czas, bo skończyła się ta przyjaźń między nami. Potrzebowaliśmy zmian, których do pewnego momentu próbowaliśmy uniknąć. Było nas sześciu, przyszedł w końcu ten czas, aby pozostawić kotwice, a zostać z przyjaciółmi. Trzeba grać i wierzyć w to co się robi. My robimy to już niemalże dwadzieścia lat, mamy na swoim koncie dziesięć płyt, raz są z tego pieniądze, raz nie ma… gdybyśmy byli kapelą z zachodu: Niemiec, Anglii czy Belgii, tych płyt byłoby może więcej. Mimo wszystko, pchamy sobie ten nasz wózek, bo to sprawia nam przyjemność.

DIANA GŁOGOWSKA: zatem dalej spełniasz się jako artysta?

TOMEK GROCHOLA: na pewno nie powiem, że czuję się spełniony jeszcze w tej chwili. Teraz wychodzi nasza nowa płyta, a już mamy pomysły na następną. Koncepcja jest taka, aby zagrać jeszcze mocniej i bardziej gitarowo. Chcę aby ten nasz rodzynek nadal istniał, jeszcze gdzieś tam się pojawił, aby radia grały naszą muzykę i aby nie było takich sytuacji, że utwór z refrenem „krwawiący anioł z wyrwanymi skrzydłami (…)” nie był puszczany na antenie, dlatego że ma taki tekst. Chciałbym, żeby to się skończyło. Cenzura jest, z cenzurą trzeba walczyć!

DIANA GŁOGOWSKA: co uważacie za swój największy sukces minionych dwudziestu lat?

TOMEK GROCHOLA: wydanie dziesięciu płyt z taką muzyką, w tym kraju można uznać za ogromny sukces. Koncerty na zachodzie, na tamtejszych festiwalach…  suport przed The Prodigy, spełnienie marzeń o zostaniu muzykami. Także to, że perkusista Martin Atkins grający min. W Nine Inch Nails zagrał z nami, dotyczy to też wokalisty grupy The Mission. I to jest totalny sukces, że mieliśmy możliwość spełniać swoje marzenia i nadal tak jest.  Jesteśmy maksymalnymi marzycielami, od zawsze byliśmy. Jako dzieciak chciałem wydać płytę, teraz wydajemy dziesiątą… chcę dalej jeździć po świecie, dalej nagrywać i dopóki się nie poddam i będzie chciał to robić, nie będę chciał więcej.

DIANA GŁOGOWSKA:  jak waszą muzykę odbiera publiczność polska, a zagraniczna?

TOMEK GROCHOLA: na razie nie myślimy o następnym wyjeździe za granice, nagraliśmy polską płytę z piosenkami Republiki po swojemu, w swoim stylu, tym samym oddając hołd świetnym muzykom i uważam, że większe szanse na zachodzie mamy śpiewając te piosenki po polsku. Nie będziemy nawet próbować śpiewać ich po angielsku, otworzyliśmy sobie nowe drzwi i czujemy się świetnie.

DIANA GŁOGOWSKA:  28 listopada wychodzi wasza nowa płyta Republika 69, będącą –jak już wspomniałeś –  hołdem dla Republiki. Czym zatem jest dla Ciebie ich muzyka?

TOMEK GROCHOLA: od małego słuchałem Republiki i to był zespół, który cały czas gdzieś tam chodził mi po głowie. Dostaliśmy kiedyś propozycję, żeby nagrać covery Republiki i stwierdziłem, że to świetny pomysł. To nas otworzyło i jakieś dwa lata temu powiedziałem chłopakom: słuchajcie, wybierzmy sobie numery które lubimy i nagrajmy całą płytę z coverami. Usłyszałem tylko ”nie, nie, nie”. Na szczęście skład uległ zmianie, ponownie rzuciłem propozycję, z początku były wątpliwości, ale wytwórnia Metal Mind Productions od razu podchwyciła pomysł i tak zaczęliśmy. Co najlepsze, nad płytą pracował z nami Zbyszek Krzywański – gitarzysta Republiki, który zagrał z nami w trzech numerach i gorąco kibicuje temu,  alby płyta odniosła sukces. To wspaniałe, że facet którego podziwiałem jako dzieciak jest teraz moim znajomym i w dodatku mamy szansę razem zagrać. Tak więc wszystko idzie dobrze, płyta ukaże się 28 listopada, a już teraz dostajemy propozycję zagrania koncertów prezentujących cały materiał z płyty.

DIANA GŁOGOWSKA: i jutro na Festiwalu Muzyki Elektronicznej w Warszawie odbędzie się pierwszy z nich?

TOMEK GROCHOLA: no właśnie kilka godzin temu dowiedzieliśmy się, że koncert jest niestety odwołany z przyczyn niezależnych od nas. W związku z tym liczymy na to, że premierowy koncert uda nam się zagrać na rodzimym gruncie czyli  tu, w Krakowie.

DIANA GŁOGOWSKA: które numery będziemy mogli usłyszeć na Republice 69?

TOMEK GROCHOLA: oprócz znanych kawałków takich jak Biała flaga, Telefony, Kombinat, Sexy Doll, Ciało, Moja krew, zaprezentujemy też nieznany dotąd, niepublikowany utwór Pornografia, który dostaliśmy od Zbyszka Krzywańskiego.  Sam gra w nim partię fortepianową.

DIANA GŁOGOWSKA: czujecie się poniekąd spadkobiercami muzyki Republiki?

TOMEK GROCHOLA: po części tak i myślę, że będzie odebrany pozytywnie fakt, że taki zespół jak my oddaje pokłon Republice. Kiedyś po koncercie w Toruniu jeden z prowadzących podczas wywiadu powiedział, że jesteśmy właśnie jako -takimi spadkobiercami ich muzyki: mamy podobny tok myślenia, podobne teksty… nigdy tak tego nie odbierałem, jednak teraz po wejściu na nowo, te teksty ogarnęły mnie całkowicie. Nie tylko dlatego, że musiałem się ich nauczyć, ponownie interpretować. Zobaczyłem jakie są dziwne, chwilami mocne… jest tam seks, bunt, właśnie to dziś jest na czasie. Utwory takie jak Kombinat, czy Telefony –  myślę, że Ciechowski podczas pisania tekstu nie wiedział, że w 2011 roku niewyobrażalnym będzie życie bez telefonu i  że każdy będzie rozmawiał non-stop. Należę do grona osób, które potrafią wyłączyć telefon nawet na cały dzień i rozkoszować się ciszą, ale niektórzy tak nie mogą. Ostatnio zacząłem jeździć autobusem i zauważyłem, że każdy co jakiś czas wyciąga telefon i sprawdza czy przypadkiem nie ma nieodebranego połączenia… biznes się kręci -telefony, telefony J Jako młody chłopak słuchałem takich zespołów jak The Cure i nagle pojawił się na polskiej scenie fenomen w postaci Republiki. Nie tylko muzyka mnie zahipnotyzowała, cały ich image był niesamowity. To była muzyka totalnie inna od Lady Punk, Budki Suflera, czy innych zespołów które w tamtych czasach były na topie.

DIANA GŁOGOWSKA: więc oprócz upamiętnienia twórczości  ważnego dla Ciebie zespołu, liczysz na to aby Republika 69 przybliżyła młodym muzykę Ciechowskiego…

TOMEK GROCHOLA:  Dzisiaj większość młodych ludzi nie zna tej muzyki. Podczas nagrań do studia przyszedł młody chłopak i pyta naszego realizatora co to za kawałki, które akurat graliśmy. Powiedział mu, że to muzyka Republiki, a ten młody na to: republiki czego?? Załamka… Mamy więc nadzieję, że dla tych którzy nie znają a chcą poznać, nasza płyta będzie pomocna. W polskiej muzyce jest co odkrywać… zresztą nie tylko w polskiej. Pamiętam, że jak zaczynaliśmy grać u mojego taty w garażu, mieliśmy po piętnaście, szesnaście lat, mieliśmy beczki, wiertarki, jakieś blachy i mówiliśmy, że gramy punk rock elektroniczny. Byliśmy mega szczęśliwi i sądziliśmy z Jackiem, że jesteśmy pierwsi na świecie! Nagle kumpel mi mówi: Tomek, wy gracie trochę jak Einsturzende Neubauten! Posłuchałem co to takiego i pomyślałem no kurde, nie jesteśmy tacy wyjątkowi, ale możemy coś zmienić, przyspieszyć na maksa, więc tak zrobiliśmy. Potem nie dostaliśmy się na jakiś festiwal bo podobno taka muzyka szkodzi młodzieży…

DIANA GŁOGOWSKA: no ale w końcu się odnaleźliście, Cobain do końca życia był przekonany, że Nirvana to punk J

TOMEK GROCHOLA: no i widzisz jak skończył J nie no, nigdy nie byłem wielkim fanem grunge’u, ale Nirvane bardzo szanuję, jako zespół który był bezkompromisowy, Cobain był genialnym kompozytorem. Widać było, że tworzyli fajną paczkę i najgorsze jest to, że ze śmiercią wokalisty, muzyka rockowa podupadła, teraz są twory. Wszystko się jakoś zgrało: MTV przestało puszczać muzykę, telewizja prawie wcale nie promuje muzyki rockowej… ta muzyka jest i rock’n’roll nigdy nie umrze! Tym co będzie trwać w mediach nadal to pop, bo w tym są pieniądze.

DIANA GŁOGOWSKA: a co z alternatywą?

TOMEK GROCHOLA: W polskiej muzyce alternatywnej przeszkadza mi to, że nie w wielu przypadkach zespoły nie chcą grać ze sobą, wkrada się zazdrość mimo, że każdy gra inną muzykę. Często problemem jest to, kto po kim ma grać. Szczerze mówiąc, ja bardzo lubię grać przed kimś, bo potem ten ktoś musi wejść po Agressivie, a sama słyszałaś jak mocno gramy J

DIANA GŁOGOWSKA: co jest niezbędne, aby koncert był udany?

TOMEK GROCHOLA: przede wszystkim promocja! Już od dawna mówię, że gdy wjeżdżam do miasta w którym mamy grać i widzę rozwieszone plakaty to wiem, że frekwencja na koncercie będzie. Jeśli jest odwrotnie, to wiadomo… w takich przypadkach może lepsza byłaby antyreklama.

DIANA GŁOGOWSKA: czyli powiedzieć ludziom „nie przychodźcie, nie słuchajcie”?

TOMEK GROCHOLA:  (śmiech) może! Spójrz na zespół zabroniony Behemoth – ma zawsze full frekwencje. Tak samo zespoły metalowe. Ich fani są wierni swojej muzyce, żyją nią, kupują płyty, gadżety, jeżdżą na koncerty i za to ich szanuje.  Kiedyś przychodzili na nasze koncerty metalowcy i myślę, że i teraz nie męczyliby się tą muzyką. Zresztą jak już wspominałem, wydaje nas Metal Mind Productions!

DIANA GŁOGOWSKA: tak więc życzymy sukcesów, różnorodnych słuchaczy i czekamy na nową płytę!

TOMEK GROCHOLA: również dziękuję, pozdrawiam i zapraszam do słuchania!

Podobne wpisy:

  1. PREMIUM: AGRESSIVA 69 – 29 października 2011
  2. AGRESSIVA69: Im więcej się marzy tym więcej się spełnia
  3. SPLOT: Przywrócimy do Polski lata ’90!
  4. NEWS: Październik, koncerty i Agressiva69
  5. CHEE-PSY: Jestem szczęśliwy z tym, co mam